- Mogę zaczynać? – Spytałam siadając po turecku na przeciwległym
końcu łóżka.
Asia
ziewnęła szeroko otwierając malutką buzię i przeciągnęła się. Uznałam to za
znak do rozpoczęcia opowieści.
- Ta historia... – Zaczęłam
cichutko, skupiając wzrok na jednym ze zdjęć stojących na półce. Przedstawiało
młodą dziewczynę, która prowadziła spokojne życie. Miała plany, marzenia. I na
pewno nie spodziewała się, że jej życie tak bardzo się odmieni. – Ta historia nie opowiada o księżniczce więzionej
w wysokiej wieży strzeżonej przez złego smoka. Ani o rycerzu na białym rumaku w
lśniącej zbroi. Choć może wydawać się podobna do losów Romea i Julii, nie jest
ani bajką ani romantycznym filmem. Jest życiem. A jej początki sięgają lata
2013. roku, kiedy 29. czerwca młodzi po raz pierwszy się spotkali...
- Aniołku... - Byłam już gdzie indziej, a jego głos sprowadził mnie z powrotem na ziemię.
- Tak Kochanie?
- A czy Romeo nie spotkał swojej Julii po raz pierwszy już w maju?
- Tamto się nie liczy! - Pokazałam mu język i rzuciłam poduszką, która leżała
na moich kolanach.
***